ZEMSTA - Akt III - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Pokój Rejenta


Scena pierwsza

Rejent, Mularze
Rejent siedzi przy stoliku i pisze. Dwóch Mularzy przy drzwiach stoi.


REJENT
Mój majstruniu, mówcie śmiało,
Opiszemy sprawę całą:
Na te ciężkie nasze czasy
Boskim darem takie basy.
Każdy kułak spieniężymy,
Że was bito, wszyscy wiemy.

MULARZ
Niekoniecznie.

REJENT
Bili przecie,
Mój majstruniu.

MULARZ
Niewyraźnie.

REJENT
Czegóż jeszcze wam nie stało?
Bo machano dosyć raźnie.

MULARZ
Ot, szturknięto tam coś mało.

DRUGI MULARZ
Któż tam za to skarżyć zechce.

REJENT
Lecz kto szturka, ten nie łechce?

MULARZ
Ha! zapewne...

REJENT
Ani głaszcze?

MULARZ
Ha! zapewne...

REJENT
A więc bije.

MULARZ
Oczywiście.

REJENT
Komu kije
Porachują kości w grzbiecie,
Ten jest bity - wszak to wiecie?
A kto bity, ten jest zbity?
Co?

MULARZ
Ha! dobrze pan powiada,
Ten jest zbity.

REJENT
Więc was zbili,
To rzecz jasna moi mili.

MULARZ
Ta, już jakoś tak wypada.

REJENT
napisawszy
Skaleczyli?

MULARZ
A, broń Boże!

REJENT
Nie, serdeńko?

MULARZ
Ach - nie.

REJENT
Przecie -
Znak, drapnięcie?...

MULARZ
pomówiwszy z drugim
Znajdziem może.

REJENT
A drapnięcie, pewnie wiecie -
Mała ranka, nic innego.

MULARZ
Tać, tak niby...

REJENT
Mała - wielka,
Jednym słowem rana wszelka
Skąd pochodzi?

MULARZ
Niby... z tego...

REJENT
Z skaleczenia.

MULARZ
Nie inaczéj.

REJENT
Mieć więc ranę tyle znaczy,
Co mieć ciało skaleczone;
Że zaś raną jest drapnięcie,
Więc zapewnić możem święcie,
Że jesteście skaleczeni -
Przez to chleba pozbawieni.

MULARZ
O! to znowu...

REJENT
Pozbawiony
Jesteś, bratku, i z przyczyny,
Że ci nie dam okruszyny.
pisze
Zatem, zatem - skaleczeni,
Przez to chleba pozbawieni,
Z matką - żoną - czworgiem dzieci...

MULARZ
Nie mam dzieci.

DRUGI MULARZ
Nie mam żony.

REJENT
Co? nie macie? - Nic nie szkodzi;
Mieć możecie - tacy młodzi.

MULARZ
Ha!

DRUGI MULARZ
Tać prawda.

REJENT
napisawszy
Akt skończony.
Teraz jeszcze zaświadczycie,
Że nastawał na me życie
Stary Cześnik - jęty szałem,
Strzelał do mnie.

MULARZ
Nie widziałem.

REJENT
Wołał strzelby.

DRUGI MULARZ
Nie słyszałem.

MULARZ
Wołał wprawdzie: "Daj gwintówki!" -
Lecz chciał strzelać do makówki.

REJENT
Do makówki... do makówki...
No, no - dosyć tego będzie,
Świadków na to znajdę wszędzie -
Nie brak świadków na tym świecie.
Teraz chodźcie - bliżej! bliżej!
Znakiem krzyża podpiszecie:
Michał Kafar - trochę niżej -
Tak, tak - Maciej Miętus. - Pięknie! -
Za ten krzyżyk będą grosze,
A Cześniczek z żółci pęknie.

MULARZ
Najpokorniej teraz proszę,
Coś z dawnego nam przypadnie...

REJENT
Cześnik wszystko będzie płacił.

MULARZ
Jakoś, panie, to nieładnie...

REJENT
Byleś wasze nic nie stracił.

MULARZ
Tum pracował...

REJENT
popychając go ku drzwiom
Idźże z Bogiem,
Bo się poznasz z moim progiem.

MULARZ
Tu zapłata, każdy powié...

REJENT
popychając ku drzwiom
Idź, serdeńko, bo cię trzepnę.

MULARZ
w drzwiach
Ależ przecie...

REJENT
zamykając drzwi
Bądźcie zdrowi,
Dobrzy ludzie, bądźcie zdrowi!
wracając
Czapkę przedam, pas zastawię,
A Cześnika stąd wykurzę;
Będzie potem o tej sprawie
Na wołowej pisał skórze.
Lecz tajemne moje wieści
Jeśli wszystkie z prawdą zgodne -
Tym, czym teraz serce pieści,
Najboleśniej tym ubodę!


Scena druga
Rejent, Wacław

REJENT
W czas przychodzisz, drogi synu,
Omówimy słówek parę.
siada i daje znak synowi, aby usiadł
Z niejednego twego czynu
Niezachwianą wziąłem wiarę,
Iż wstępując w moje ślady
Pobożności kroczysz drogą,
Że złe myśli, podłe rady
Nigdy zwieść cię z niej nie mogą.
Rade temu serce moje,
Quandoquidem już przy grobie,
Żyję jeszcze tylko w tobie.
ociera łzy
Sekatury, gorżkie znoje
W nieustannej alternacie
Składam kornie ciebie gwoli
Przy Najwyższym Majestacie.
Bo ja tylko, moje dziecię,
Do fortunnej twojej doli
Aspiruję jeszcze w świecie.

WACŁAW
Łaski ojca dobrodzieja,
Acz nieczęsty, dowód - drogi.

REJENT
W tobie jedna ma nadzieja,
Lecz zazdroszczą mi jej wrogi;
Syna z ojcem chcą rozdzielić,
Chcą się smutkiem mym weselić,
Złego ducha pną mamidła,
Twej młodości stawią sidła.

WACŁAW
Nie rozumiem...

REJENT
Nie rozumiesz?
Starościanka...

WACŁAW
Cna dziewica,
Tę ubóstwiać...

REJENT
Skrycie umiesz.

WACŁAW
Jeśli była tajemnica,
To dlatego, żem chciał wprzody
Do sąsiedzkiej skłonić zgody.

REJENT
Mnie z Cześnikiem? - O mój Boże!
Któż jej więcej pragnąć może
Niż ja, człowiek bogobojny?

WACŁAW
Zezwól zatem, abym z Klarą...

REJENT
Być nie może, żadną miarą;
Cześnik burda - ja spokojny.

WACŁAW
Lecz cóż Klara temu winna,
Że czasami stryj szalony?

REJENT
Czy tam winna, czy niewinna,
Innej waści trzeba żony;
I, serdeńko - będzie inna.

WACŁAW
Ach, mój ojcze, wyrok srogi...

REJENT
Nieodmienny, synku drogi.

WACŁAW
Moja dola, rzekłeś przecie,
Jednym celem na tym świecie.

REJENT
Bóg to widzi i ocenia.

WACŁAW
Ja ją kocham.

REJENT
z uśmiechem
To się zdaje.

WACŁAW
Nie przeżyję rozłączenia.

REJENT
Ja się tego nie przestraszę.

WACŁAW
I przysięgam...

REJENT
surowo
Zamilcz, wasze!
z słodyczą
Co los spuści, przyjąć trzeba;
Niech się dzieje wola nieba. -
Lecz, serdeńko, gdyś tak stały,
Gdzież dawniejsze twe zapały?
Milczysz... Jakże?...
ironicznie
Nie do wiary,
Jak o wszystkim wie ten stary!

WACŁAW
Młodość... może...

REJENT
Podstolina
Była quondam ta jedyna!
Ta wybrana! ta kochana!
Teraz bawi u Cześnika.

WACŁAW
z pośpiechem
Zaręczona Cześnikowi.

REJENT
Póty temu nie uwierzę,
Póki sama nie odpowié.

WACŁAW
Nie odpowie? Podstolina?

REJENT
Zapytałem ją w tej mierze;
A jeżeli Bóg dozwoli,
Przyjmie rękę mego syna.

WACŁAW
Lecz nie przyjmie syn jej ręki.

REJENT
Syn - posłuszny, Bogu dzięki. -
Intercyzę przyłączyłem,
Gdzie dokładnie wyraziłem -
Która zechce zerwać strona,
Ta zapłaci sto tysięcy.

WACŁAW
Moje szczęście warte więcéj.

REJENT
Szczęściem będzie taka żona.

WACŁAW
Wprzód mogiła mnie przykryje...
Leczi Cześnik jeszcze żyje,
On nas spali w pierwszym pędzie.

REJENT
z flegmą, jak zawsze
Ha! - To Cześnik wisieć będzie.
Niech się dzieje wola nieba,
Z nią się zawsze zgadzać trzeba.

WACŁAW
Ojcze!

REJENT
Synu!

WACŁAW
Ostre noże
Topisz w sercu syna twego.

REJENT
Nie ma złego bez dobrego.

WACŁAW
Zmień twój rozkaz.

REJENT
Być nie może.

WACŁAW
rzucając się do nóg
Ach, litości!

REJENT
Tę zyskałeś!
Patrz, ja płaczę.

WACŁAW
wstając
Mieć nadzieję?...

REJENT
Nie, serdeńko, być nie może.

WACŁAW
Ja z rozpaczy oszaleję.

REJENT
Patrz, ja płaczę - ani słowa!...
Cnota, synu, jest budowa,
Jest to ziarno, które sieje...
Wacław odchodzi. Po krótkim milczeniu:
Jeszcze diable młoda głowa.

Scena trzecia

REJENT
Co skłoniło Podstolinę,
Wdówkę tantną, wdówkę gładką,
Za takowę iść gadzinę,
To dotychczas jest zagadką;
Ale wątpić nie wypada,
Iż zamienić będzie rada.
prostując się
Acz i starość bywa żwawa,
Wżdy wiek młody ma swe prawa.
Ale Cześnik, gdy postrzeże,
Iż na dudka wystrychnięty,
Może... może... strach mnie bierze,
Apopleksją będzie tknięty...
Niech się dzieje wola nieba,
Z nią się zawsze zgadzać trzeba.

Scena czwarta

Rejent, Papkin

PAPKIN
wsuwając się trwożnie
Wolnoż wstąpić?

REJENT
Bardzo proszę.

PAPKIN
z najniższym ukłonem i nieśmiało
Pana domu i Rejenta
Widzieć w godnej tej osobie
Chluba wielka, niepojęta,
Spada na mnie w tejże dobie,
Jak niemylnie pewnie wnoszę.

REJENT
pokornie
Tak jest - sługa uniżony.
Wolnoż mi się w odwet spytać,
Kogom zyskał honor witać?

PAPKIN
na stronie
Hm! pokorna coś szlachciurka,
Z każdym słowem daje nurka...
Niepotrzebne miałem względy...
śmielej
Jestem Papkin.

Rejent wskazuje z ukłonem krzesło na środku stojące. Papkin przypatrując się z uwagą Rejentowi, który, jak zawsze, z założonymi na piersiach rękoma nieporuszenie w miejscu stoi. Papkin mówi dalej na stronie:

Jak uważam,
Skończę wszystko bez pomocy.
głośno, wyciągając się na krześle
Jestem Papkin, lew Północy,
Rotmistrz sławny i kawaler -
okazując gestem wstęgi orderowe
Tak, siak, tedy i owędy...
Mądry w radzie, dzielny w boju,
Dusza wojny, wróg pokoju. -
Znają Szwedy, muzułmany,
Sasy, Włochy i Hiszpany
Artemizy ostrze sławne
I nim władać ramię wprawne -
Jednym słowem, krótko mówiąc,
Kula ziemska zna Papkina. -
Teraz, bratku, daj mi wina.

REJENT
po krótkim wahaniu, na stronie
Nemo sapiens, nisi patiens.
Dostaje butelki spod stolika, kilimkiem nakrytego - patrzy w nię do światła - nalewa lampeczkę i podaje Papkinowi, który tymczasem mówi, co następuje:

PAPKIN
na stronie
O! brat szlachcic tchórzem podszyt.
Po zleceniu od Cześnika
Może sobie udrę łyka.
nakrywa głowę; pije
Cienkusz!
pije
Deresz!
pije

REJENT
na stronie
Nadto śmiało.

PAPKIN
Istna lura, panie bracie,
Cóż, lepszego to nie macie?

REJENT
Wybacz, Waszmość, lecz nie stało.

PAPKIN
Otóż to jest szlachta nasza!
z wzgardą
Siedzi na wsi, sieje, wieje,
Zrzędzi, nudzi, gdyra, łaje,
A dać wina - to nie staje.
Idzie do stolika, nalewa sobie. Rejent nieporuszony prowadzi go oczyma
Albo jeśli przyjdzie flasza,
Samą maścią już przestrasza;
Potem prosi: "Jeśli łaska..." -
Nie proś, nie nudź, hreczkosieju,
A lepszego daj, u diaska{u diaska - u diabła}!

REJENT
Ależ, mości dobrodzieju...

PAPKIN
pijąc
Mętne, kwaśne nad pojęcie -
Istna lura, mój Rejencie.

REJENT
na stronie
Cierpliwości wiele trzeba:
Niech się dzieje wola nieba.

PAPKIN
Zwiedź piwnice wszystkie moje,
Gdzie z pół świata masz napoje,
Gdzie sto beczek stoi rzędem,
Jeśli znajdziesz co takiego,
Dam ci, bratku, konia z rzędem.

REJENT
z ukłonem
Pozwól spytać, panie drogi,
Gdyż nie znana mi przyczyna -
Co w nikczemne moje progi
Marsowego wiedzie syna?

PAPKIN
rozpierając się na krześle przy stoliku
Co? Chcesz wiedzieć?

REJENT
Proszę o to.

PAPKIN
Więc staję tu, wiedz, niecnoto,
Z strony jaśnie wielmożnego
Cześnika Raptusiewicza,
Co go ranku dzisiejszego
Twych sługalców sprośna dzicza,
Godna jednak pryncypała,
W jego zamku napaść śmiała.

REJENT
Mówże waszmość trochę ciszéj,
Jego sługa dobrze słyszy.

PAPKIN
Mówię zawsze podług woli.

REJENT
Ależ bo mnie głowa boli.

PAPKIN
jeszcze głośniej
Że tam komu w uszach strzyka
Albo że tam czyj łeb chory,
Przez to nigdy w pieśń słowika
Nie odmienią głos stentory.

REJENT
słodko
Ależ bo ja mam i ludzi
Każę oknem cię wyrzucić.
Papkin w miarę słów Rejenta wstaje z wolna, zdejmując kapelusz
A tam dobry kawał z góry.

PAPKIN
O, nie trzeba.

REJENT
Jest tam który!
Hola!

PAPKIN
Niech się pan nie trudzi.

REJENT
Pan jak piórko stąd wyjedzie.
do służących
Czekać w czterech tam za drzwiami!

PAPKIN
Ale na cóż to, sąsiedzie,
Tej parady między nami?

REJENT
Teraz słucham waszmość pana.
sadzając go prawie gwałtem
Bardzo proszę - bardzo proszę -
siada blisko i naprzeciwko
Jakaż czynność jest mu dana?
Nie spuszcza z oka Papkina

PAPKIN
Jesteś trochę nadto żywy:
Nie wiedziałem, Bóg mi świadkiem,
Że tak bardzo masz słuch tkliwy;
Przestrzeż, proszę, gdy przypadkiem
Jakie słówko głośniej powiem.

REJENT
Czy się prędko rzeczy dowiem?

PAPKIN
bardzo cicho
Zaraz - Cześnik bardzo prosi...

REJENT
Hę?

PAPKIN
Czy głośniej?
na znak potakujący Rejenta mówi dalej
Cześnik prosi...
To jest... raczej... Cześnik wnosi,
Że... by skończyć w jednej chwili
Kontrowersją, co... zrobili...
nie mogąc uniknąć wzroku Rejenta, miesza się coraz więcej


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Zemsta - streszczenie
2  Wątek miłosny w Zemście - miłość Wacława i Klary
3  Aleksander Fredro - biografia



Komentarze: ZEMSTA - Akt III

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: